|
|
Weryfikacja uprawnień Układaczy Spadochronowych - MPO
W dniach 11-13 grudnia 2003 na terenie Aeroklubu Warszawskiego odbyła się okresowa
weryfikacja uprawnień Układaczy Spadochronowych którzy od chwili mogą być traktowani
jako Mechanicy Poświadczenia Obsługi. Rozporządzenie Ministra Infrastruktury
z dnia 3-09-2003 w sprawie licencjonowania personelu lotniczego jak i dotyczącego
uprawnień "Mechaników Poświadczenia Obsługi statków powietrznych"
- MPO wymusza przygotowanie tej grupy osób do pełnienia nowych zadań zarezerwowanych
do tej pory dla inspektorów ULC.
Według stanu listy z 2002 na 135 wydanych uprawnień do obsługi spadochronów
zapasowych i ratowniczych w Aeroklubie Polskim dopuszczono 117 osób z czego
po ostatniej weryfikacji pozostało 82 osoby. Uwzględniając uprawnienia największą
grupę uprawnień stanowią osoby mogące obsługiwać ratownicze i zapasowe tzw.
"okrąglaki" jak SP-6, SZ-60, SZ-73 i np. S-4. Jeśli chodzi o spadochrony
systemu plecy-plecy wykorzystywane przez skoczków to grupę tę stanowi 20 osób
z pośród której 13 posiada uprawnienia na pokrowce z pilocikiem zamkniętym a
8 na tandemy. Nieobecność części osób można interpretować jako naturalne wykruszanie
się osób z wykonywania tych czynności jak i prawdopodobnie lekceważenie przez
regionalne Aerokluby faktu zmieniających się przepisów i skutków jakie po ich
wprowadzeniu będą.
Nowością jakie wprowadziła komisja była zmiana dotychczasowych oznaczeń uprawnień.
Poprzednie docelowo pokazywały każdy typ spadochronu jaki może obsługiwać dana
osoba. System ten funkcjonował przez 4 lata, lecz przy mnogości podobnych w
budowie systemów pokrowców jak i czasz szybko by zaczęło brakować miejsca na
licencji do wpisania uprawnień. Innym argumentem przemawiającym za wprowadzeniem
nowego podziału było wytyczenie nowych standardów w obsłudze sprzętu spadochronowego.
Pozorne rozszerzenie uprawnień wymogło na układaczach poważne zwiększenie zakresu
wiedzy teoretycznej i manualnej z tej dziedziny.
Prawdopodobnie ten punkt był powodem wielu rozczarowań i dużym
wysiłkiem mentalnym dla układaczy do postawienia czoła temu wyzwaniu. Choć opinie
i odczucia były różne, nawet wewnątrz komisji na koniec 1 dnia odbyła się żywa
dyskusja na ten temat stało się dla wszystkich jasne, że nowe uwarunkowania
prawne i możliwości wynikające z uprawnień wymuszają bardzo poważnego podejścia
do zagadnień technicznych. Spadochron choć pozornie jest przez wielu traktowany
jako urządzenie lotnicze mniej złożone niż np. samolot to w rzeczywistości posiada
wiele szczegółów decydujących o bezpieczeństwie użytkowania i sprawności technicznej.
Będąc członkiem komisji jak i obserwując poczynania weryfikowanych i egzaminowanych
osób spostrzegłem jak ważna była to weryfikacja. Udowodniono niezaprzeczalnie,
że błędy które były popełniane wynikają z naszej ogólnej mentalności którą należy
nieco przestawić.
Oto najczęstsze błędy jakie popełniali weryfikowani a jak sądzę w przyszłości
popełniać nie będą:
- Wiele z weryfikowanych osób (zarówno pracujących przy starszych konstrukcjach
jak i tych nowocześniejszych) nie ma nawyku pracy z instrukcją spadochronu.
Instrukcja w głowie sprawdzała się jeszcze przy 2 może 3 typach starszych
pokrowców od tego samego producenta, lecz przy konstrukcjach nowocześniejszych
odbijała się dobrą czkawką. Nie da się np. wytłumaczyć złego ułożenia taśmy
od free bag w sposób inny niż opisany w instrukcji.
- Podczas rozmów (z układaczami nie będącymi skoczkami np. szybownikami) można
było wywnioskować, że nie dysponują w sposób bezpośredni dostępem do instrukcji
biuletynów czy ich kopii które są np. zamknięte u dyrektora w szafie lub w
innym pomieszczeniu nie związanym z obsługą spadochronu. Czy w takim przypadku
można mówić o posiłkowaniu się informacjami zapisanymi w dokumentach ?
- Podczas przystępowania do czynności kontrolnych widocznym błędem był brak
zachowania kolejności czynności (np. sprawdzanie na końcu procesu działania
uchwytów czy sprawdzenia automatu po zapięciu pokrowca). Te nawyki pracy świadczą
o niestosowaniu tzw. "Checklist" które uporządkowują czynności i
pomagają uniknąć niepotrzebnej pracy.
- Czynności manualne świadczące o małej ilości układanych spadochronów i braku
ewolucji w technice układań (mało kto śledzi zmiany jakie są w technikach
układań) gdzie technika włożenia do osłonki free bag psuje dla układacza całą
mozolną pracę przygotowania czaszy.
- Nieumiejętność układania w tzw. ProPack. Jak można mówić o symetrii ułożenia
czy potem o symetrii otwarcia czaszy zapasowej ?
- Brak wiedzy o technice testu Capwella dla uchwytu spadochronu zapasowego.
W tym punkcie należało by uświadomić sobie konieczność śledzenia informacji
z różnych źródeł.
- Nieumiejętność instalacji tak popularnych Soft linek które coraz częściej
montowane są w spadochronach zapasowych !!!
- Brak umiejętności w instalacji automatów czy nieznajomości procedur kontrolnych.
- Test wiedzy na ogół potwierdził konieczność samodzielnego poszukiwania i
ciągłego doszkalania się w zagadnieniach techniki spadochronowej.
To tylko część błędów które najczęściej uwidaczniały się podczas weryfikacji.
Jednak dzięki dobrej woli osób weryfikujących i weryfikowanych egzaminy i poprawki
trwały do późnych godzin wieczornych za co naprawdę wypada podziękować Jankiemu
i Kamilowi którzy włożyli w to dużo energii i cierpliwości, poprzeczka przez
nich postawiona otrzęsła nie jednego. Układacze obok instruktorów spadochronowych
powinni być traktowani jako najbardziej wykształcona grupa spadochroniarzy i
aby taki wizerunek zdobyć i utrzymać należy ustawicznie się szkolić i pogłębiać
swoją wiedzę teoretyczną jak i praktyczną. Nie ma nic bardziej groźnego niż
nie rozwijający się układacz czy instruktor.
Granicą naszych możliwości jest nasza wyobraźnia, a granicą naszej
wyobraźni jest nasza wiedza.
Tekst i zdjęcia: Cezary
Subieta
Previous Page | Next Page
Only registered users may post comments.
Previous Page | Next Page
Only registered users may post comments.
Previous Page | Next Page
Only registered users may post comments.