Artykuł, który możecie przeczytać jest tłumaczeniem tekstu Tazio Madliger`a z marca 2000
roku. Minęło już 4 lata od jego powstania, a jego treść jest nadal aktualna. Można w nim
dostrzec nie tylko mowę o tracko`owaniu, ale również początki prób atmonauti, o którym
niebawem zamieścimi tekst.
Freefly stale poszukuje nowych ścieżek oraz nowych, aerodynamicznych możliwości ludzkiego
ciała. Ostatnio "tracki" stają się coraz bardziej popularne i to nie tylko wśród adeptów
freefly. Z jednej strony taki rodzaj lotu jest najbardziej zbliżony do ideału lotu człowieka:
ruch w powietrzu, coś więcej niż zwykłe spadanie. Z drugiej strony "trackowanie" oferuje nam
możliwość skoków grupowych bez konieczności zaawansowanej indywidualnej techniki. Poza tym,
przy każdym skoku we dwie lub więcej osób, prawidłowe rozejście przed otwarciem spadochronu
jest jedną z podstawowych zasad bezpieczeństwa, w celu uniknięcia ryzyka kolizji w memncie
otwierania spadochronu.
Poprzez "dryfowanie" lub "track" rozumiem każdy rodzaj lotu mający nachylenie w stosunku do
pionu, dzięki czemu można znacznie przemieszczać się w poziomie. Upraszczając to pojęcie,
można je sprowadzić (zgodnie z aktualną praktyką) do dwóch typów dryfowania: "płaskich" i
"pionowych". Pierwsze z nich mają nachylenie bardzo zbliżone do poziomego, a drugie są
bardziej pionowe (tzw. "flocking"), niezależnie od wybranej pozycji (na plecach, na brzuchu czy na boku). Oczywiście pomiędzy tymi dwiema skrajnościami jest miejsce na całą szeroką gamę
możliwości.
To co jest interesujące w dryfowaniu z punktu widzenia strategii lotów grupowych, to
konfiguracja przestrzeni do ewolucji. Tak jak w przypadku każdego typu skoku grupowego, w
skokach dryfujących jest możliwe (a nawet konieczne) określenie planu pracy w powietrzu
("poziomu"), który idealnie znajduje się na 90o w stosunku do trajektorii dryfowania.
Klasyczna zasada VR "najpierw poziom, a potem odległość" pozostaje więc jak najbardziej
aktualna, nawet jeśli plan nie znajduje się już w poziomie.
Chodzi tu nie tylko o dobrą zasadę strategiczną dla każdego lotu grupowego. Wg. tej zasady
jest możliwe stworzenie prawdziwej trójwymiarowej przestrzeni. Oznacza to, że jeśli brak jest
poziomu (idealnie 90o w stosunku do trajektorii), dryfowanie pozostaje zabawą w liniową pogoń
w dwóch wymiarach. W ten sposób traci się jeden z najbardziej fascynujących elementów tego
typu lotów: harmonijną interakcję w trójwymiarowej przestrzeni.
W lotach dryfujących niezbędna jest więc umiejętność właściwej interpretacji każdej zmiany
nachylenia aby móc jak najszybciej zareagować i wrócić na miejsce w poziomie i w odległości.
Podstawą jest również, aby prędkość spadania po trajektorii pozwalała całej grupie na
właściwy margines przyspieszenia i aby zmiany prędkości i nachylenia odbywały się w płynny
sposób. Jest więc niezbędne, z punktu widzenia taktycznego, aby doświadczona osoba podjęła
się roli "lidera", również ze względów bezpieczeństwa dość oczywistych, jeżeli przyjmiemy, że
na w tym samym zrzucie mogą być inne grupy lub po prostu, aby uniknąć odciągania grupy za
bardzo poza teren lądowania.
Zasady, o których wspomniałem powyżej, nie muszą mieć ogromnej wartości w praktyce. Chodzi po
prostu o zdefiniowanie ogólnych parametrów w celu zdyscyplinowania w jednakowy sposób
zachowania jednostek oraz w celu umożliwienia grupie harmonijnych i kompleksowych ewolucji.
Poza tym, loty dryfujące z ich różnorodnością możliwych nachyleń, pokazują nam w sposób
jeszcze bardziej oczywisty, że przestrzeń ewolucji w skoku kształtuje się w zależności od
naszego wyboru i rodzaju interakcji, jaką chcemy wykonać. Nie ma jednego jedynego rodzaju
przestrzeni, rodzaju przestrzeni absolutnej, w której można się poruszać. Wręcz przeciwnie,
to dzięki nam nieokreśloność nieba przyjmuje specyficzne formy, rodzaje przestrzeni. Musimy
umieć je interpretować, aby móc lepiej wykorzystywać nasze własne możliwości aerodynamiczne i
aby tworzyć nowe.
Autor:
Tazio Madliger
Tłumaczenie:
Karolina Wiśniewska