|
|
Menu
|
|
|
|
|
|
|
|
Forum Najbliższe skoki
|
|
|
|
|
|
|
 |
Online
|
|
|
 |
Członkostwo:
|
 |
Ostatni:
ari89
|
 |
Nowi dzisiaj:
0
|
 |
Nowi wczoraj:
1
|
 |
Ogólnie:
1918
|
 |
Ludzie online:
|
 |
Odwiedzających:
1
|
 |
Członków:
0
|
 |
Suma:
1
|
 |
Teraz online:
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Skoki w nowym roku?
Nowy Rok powitałem w miłej i przyjaznej atmosferze. Jeszcze czuje szum w
głowie po szampanie i odpalanych petardach. Wielu ludzi robi sobie teraz podsumowanie
minionego roku. Dla mnie również przyszedł ten moment. Myślałem o tym czego
chciałbym w nowym roku dokonać i tradycyjnie moje rozmyślania zatrzymały się
na spadochroniarstwie. Pojawiło się pytanie "Co dalej? Czy i jak będę tę
dyscyplinę w nowym 2004 roku uprawiał?"
Moje rozmyślania zacząłem od kilku ważnych dla mnie faktów które wpłyną na
funkcjonowanie spadochroniarstwa w Polsce. Jednym z nich było wprowadzenie Ustawy
Prawo Lotnicze i nowych rozporządzeń a w nich jednej klasy instruktorskiej "instruktora
spadochronowego". I to uważam za wielki plus! W końcu zniknie dziwny podział
na instruktorów i "nad instruktorów" bo i tak coraz więcej umiejętności
w spadochroniarstwie należy wykazać w powietrzu.
Umiejętności organizacyjne w prowadzeniu skoków powinny być domeną kierownika
skoków - organizatora a, nie instruktora. Również przeniesienie odpowiedzialności
na samodzielnych skoczków będzie miało pozytywne znaczenie gdyż będą sami odpowiadać
za swoje wyczyny bez odpowiedzialności osób postronnych.
Zastanowił mnie jednak fakt wprowadzenia ustawowo świadectw kwalifikacji skoczka
spadochronowego bez rozszerzenia, że mogłyby nimi być licencje wydawane przez
organizacje takie jak np. Aeroklub Polski. W tym momencie Polska wygląda nieco
dziwnie na tle innych krajów, które są członkami FAI. Niestety wielki minus!
Zastanawiam się tylko czy nasi obywatele "spadochroniarze" nie będą
traktowani gorzej względem spadochroniarzy "obcokrajowców" posiadających
licencje narodowych federacji zrzeszonych w FAI.
W wielu krajach nawet nie robi się badań kwalifikacyjnych na skoczka, licencje
wydaje narodowa federacja spadochronowa a nie urząd państwowy tak jak nasz ULC.
A z drugiej strony co ze skoczkami zagranicznymi, którzy będą chcieli skakać
w Polsce? Też będą musieli posiadać świadectwo kwalifikacji wydane przez ULC?
Jeśli tak to czy na podstawie posiadanej licencji FAI ? Czy będzie zatem łamane
prawo? A co z równością podmiotów? Niedoskonałość prawa skieruje się znowu przeciwko
naszym obywatelom.
W tym momencie warto wspomnieć, że przecież w maju tego roku staniemy się członkiem
Unii Europejskiej. I cóż z tego faktu wyniknie dla spadochroniarstwa oczywiście.
Chyba niewiele poza tym, że będzie jeszcze większy bałagan ponieważ niespójność
przepisów już jest oczywista. Ale zwiększy się oczywiście możliwość swobodnego
poruszania się, wymiany towarów, uznawania uprawnień itd., itp. No i ... większa
konkurencyjność w walce o nowego klienta. Wyjdzie na tym lepiej ten, kto będzie
miał dogodniejsze warunki. Przyjazne i czytelne prawo, łatwy dostęp do pożądanych
dóbr i niższe koszty prowadzenia takich przedsięwzięć. Ta zasada dotyczy każdej
sfery życia również działalności spadochronowej.
Niestety w skydivingu też się płaci i to nie mało, więc każdy pieniądz się liczy.
A zasada jest prosta ... więcej pieniędzy w kieszeni = więcej wykonanych skoków.
To więcej możliwości przy zakupie nowocześniejszego sprzętu, uzyskania faktycznych
umiejętności i podniesienie poziomu bezpieczeństwa.
Moje myśli zaczęły krążyć wokół najmniej przyjemnej rzeczy czyli wydatków, które
trzeba będzie ponieść aby uprawiać ten sport w Polsce. I tak po kolei zacząłem
zliczać wydatki, które jako skoczek na pewno w tym roku poniosę:
- Badanie Lotniczo-Lekarskie w najtańszym certyfikowanym ośrodku GOBL - 128,00
(jako pracujący i członek AP). Nie mieszkam we Wrocławiu, więc dojazd tam
i z powrotem samochodem wyniesie mnie ok. 200,00PLN, W GOBL nie ma praktycznie
hoteliku, a najbliższy akademik to wydatek rzędu 70,00 PLN. Chyba, że prześpię
się w samochodzie, no ale do badań powinienem przystąpić w miarę wypoczętym.
Wyprawa ta jest dla mnie daleka więc trzeba też coś zjeść ... skromnie 30,00
PLN.
- Świadectwo kwalifikacji, nie jestem pewien , ale czytając opłaty lotnicze
kosztuje ok. 80,00 PLN za egzamin teoretyczny praktyczny + 40,00 PLN wydanie
blankietu.
- Jeśli byłbym "młodym" skoczkiem, musiałbym pewnie w obecności
inspektora z certyfikowanego ośrodka wykonać: skok egzaminacyjny + opłacić
samolot, bo z hangaru to trochę za nisko - 120,00 PLN(pewnie w tym klubie
nikt mi ulgi nie da).
- Zanim skoczę muszę jeszcze się ubezpieczyć. A że na zimne dmucham, ale i
skąpy jestem to wydam najmniej 50,00 PLN za NW na 7 miesięcy (wysokość odszkodowania
do 10000,00) + OC, moje czy spadochronu - 50,00 PLN (wysokość odszkodowania
do 10 000,00).
- W tym roku zmieniam sprzęt i za przygotowanie techniczne spadochronu według
tabeli ULC zapłacę ok. 120 PLN, za jeden czyli 240,00 za komplet. Ułożenie
zapasowego to konieczność ale i wydatek rzędu 100,00 PLN. Jeszcze tylko składka
członkowska, która akurat w moim klubie wynosi prawie 300,00 PLN.
Podliczam i mam do opłacenia ok. 1408, 00 PLN za uruchomienie się do sezonu
jeśli chcę skakać w Polsce. Mnie się już włos na głowie zjeżył. Mój kolega który
nie wymienia sprzętu wylicza swoje koszty bagatela na 800,00 PLN. Czyli swoje
koszty zliczyłem prawidłowo.
Jako klient, niemalże jak w supermarkecie, szukam okazji i niższych cen. To
nie grzech tylko moje prawo. Moje oczy kierują się na sąsiadów . W tym wypadku
na Litwę, gdzie w ostatnim sezonie miło i pożytecznie spędziłem czas. Analizuję
więc ten wariant:
- Opłata składki jako członka stowarzyszonego w moim aeroklubie wynosi 100,00
PLN (głosować nie muszę, a w politykę się ostatnio nie bawię). Uzyskanie licencji
FAI z AP - 25,00 PLN (nie ma ważności w Polsce, ale za to za granicą mogę
na nią liczyć).
- Muszę jeszcze się ubezpieczyć, ale skąpy nadal jestem, więc podobnie jak
w kraju płacę 50,00 PLN za NW na 7 miesięcy (wysokość odszkodowania do 10
000,00) + OC, moje czy spadochronu - 50,00 PLN (wysokość odszkodowania do
10 000,00).
- Opłata klubowa w litewskim klubie spadochronowym to wydatek ok. 60,00 PLN.
Jeszcze tylko układam zapas co wyniesie mnie ok. 100,00 PLN i podliczam to
wszystko: 385,00 PLN.
Może czegoś nie uwzględniłem ? ..... badania na Litwie, hmm... nie ma badań
tylko oświadczenie o stanie zdrowia, które mam jak sądzę dobre. Zaoszczędzam
praktycznie 70 % a mój kolega prawie 50%. Podobna sytuacja jest przy rozpatrywaniu
kosztów przygotowania się do skoków na Czechach, Słowacji czy Ukrainie. Przypomina
mi się hasło z reklamy z proszkami - więc po co przepłacać? Koszty wyjazdu rozkładają
się przy takich wyprawach na większą ilość osób więc pomijam to bo i w Polsce
też trzeba dojeżdżać.
Ktoś może posądzić mnie o kosmopolityzm. No cóż, w takim wypadku chyba jestem
kosmopolitą. Chociaż ja bym to określił jako przejaw dbania o własne interesy,
również i o swoje pieniądze.
Aspekt nieatrakcyjności Polski w obliczu konkurencji Czeskiej, Słowackiej, Ukraińskiej
czy Litewskiej przyniesie za sobą fatalne skutki. Nie zarobią aerokluby i polskie
strefy zrzutu, a przede wszystkim zniechęcą się nam uczniowie bo ich koszty
dotkną jeszcze mocniej gdyż 30% - 50% to koszty nie związane ze szkoleniem ale
uznaniem ich nowych umiejętności. Nie zarobi również Skarb Państwa, ale za to
zarobi sąsiad, któremu napchamy kieszenie. Szkoda tylko, że polskie spadochroniarstwo
znowu dużo na tym straci.
Tekst: Cezary Subieta
Previous Page | Next Page
Only registered users may post comments.
Previous Page | Next Page
Only registered users may post comments.
Previous Page | Next Page
Only registered users may post comments.
|
|
|
|
|
|
|
|
 |
Ostatnie wiadomości
|
|
|
|
|
|
|