Wiele już powiedziano i napisano na temat tuneli aerodynamicznych, jednak publikacje zamieszczane na łamach pism i stron internetowych w naszym kraju są niczym reklama samych tuneli. Chciałbym jednak przybliżyć kilka szczegółów, co i jak się trenuje w takich symulatorach swobodnego opadania. Niniejszy tekst powstał przy pomocy instruktora Randy’ego Ashley’a. Pomimo dopiero dwuletniego stażu pracy w tym zawodzie, jest cenionym instruktorem. Począwszy od nauki dzieci, poprzez zaawansowanych skoczków chcących udoskonalić latanie „na płasko” do treningów freefly.
Wiele osób się dziwi słysząc, że można trenować freefly w tunelu gdyż ta dyscyplina kojarzy się z wielkimi prędkościami spadania i akrobacjami które ciężko sobie wyobrazić w pomieszczeniu ograniczonym ścianami. Jednak mało kto wie, że organizuje się nawet mistrzostwa świata na których pojawiają się największe sławy. Warto dodać ze właśnie na takie mistrzostwa został zaproszony Randy, z którym miałem przyjemność przygotować ten tekst.
Zacznijmy od początku. Każdy kto się dobrze czuje, nie ma złamań lub innych schorzeń przeszkadzających lub będących zagrożeniem dla zdrowia, może się uczyć latać w tunelu.
Od trzeciego roku życia można zacząć swoja przygodę ze swobodnym opadaniem, nie ma znaczenia co będzie się uczył adept sztuki latania, jest natomiast bardzo ważne w jakiej kolejności będzie nabywał umiejętności.
Po pierwsze płaska pozycja brzuchem w dół. Stabilna i bezpieczna sylwetka jest nie tylko ważnym elementem skoku ze spadochronem, to wyjściowa pozycja również w tunelu. Dalej zbieżnie ze szkoleniem prowadzonym z samolotu: przemieszczanie się przód-tył, obroty i góra –dół. Różnica jest jednak taka że wszystkie te ćwiczenia wykonuje się w pomieszczeniu ograniczonym ścianami, co później procentuje przy skoku spadochronowym dużą dokładnością wykonywanych ewolucji.
Wielu skoczków kończy swoją przygodę z tunelem na lataniu „płaskim”, ale ci którzy chcą iść dalej muszą wiedzieć o etapie drugim: latanie „na plecach”. Bez opanowania tej pozycji nie można ćwiczyć innych elementów wertykalnych. W pełni kontrolowana sylwetka na plecach jest przyjmowana zawsze w sytuacjach niestabilności, np. z pozycji siedzącej lub głową w dół. Dodatkowo trzeba potrafić chodzić po siatce przy rozpędzonej strudze gdyż większość ćwiczeń rozpoczyna się z pozycji stojącej, i jakoś trzeba dotrzeć na środek tunelu.
Po przebrnięciu przez poprzednie etapy, zaczyna się nauka pozycji siedzącej. Tutaj każdy element ciała odgrywa ważną rolę. Podczas skoku nie ogranicza nas prędkość opadania tylko wysokość, w tunelu występują inne ograniczenia. Sylwetka musi być w większym stopniu stawiać opór przepływającemu powietrzu, aby unieść się ponad siatkę. Zarówno w pozycji na plecach jak i siedzącej ćwiczy się obroty, przód-tył i spływy. Jeśli zostaną opanowane wcześniejsze elementy to zaczynają się salta: najpierw przód a później trudniejszy element – salta w tył. No i nareszcie head down czyli głową w dół. Identyczna sytuacja jak z „siedzacą” Po pierwsze obroty, przód-tył i umiejętność chwytów czyli z angielska grip’ów. Najpierw na siatce i w pozycji klasycznej (jeśli można za taką uznać) czyli nogi proste w literę „Y”, następnie tzw. „daffy” – jedna noga w przodzie druga wyeksponowana do tyłu, i tak naprawdę jest to jedyna pozycja głową w dół którą można się skutecznie poruszać w tunelu.
Większość ćwiczeń ze względów bezpieczeństwa wykonywana jest w asyście dwóch instruktorów. Podczas salt do tyłu i treningu głową w dół bardzo łatwo można stracić orientację i z ogromną siłą uderzyć w szklaną ścianę, dlatego freefly wymaga większych nakładów pracy szkolącego jak i szkolonego.
Nie wdawałem się tutaj w szczegóły wymienionych etapów nauki a niektóre celowo pominąłem, ale każdy kto zdecyduje się na tunelowy freefly dowie się o nich na pewno.
Doskonalenie umiejętności latania w taki sposób jest świetnym sposobem na podwyższenie poziomu technicznego oraz bezpieczeństwa podczas swobodnego opadania, jednak wielu mi przyzna rację, że nic nie zastąpi skoku ze spadochronem. Doświadczeni instruktorzy spadochronowi zwrócą uwagę na przebieg całego skoku a takich na szczęście jest jeszcze kilku w Polsce. Skaczmy, ćwiczmy w tunelach i rozwijajmy się w naszym pięknym sporcie, sporcie który dla wielu stał się prawie stylem życia. I tak trzymać!
Autor: Radosław Halicki "Halsky"